wtorek, 28 czerwca 2016

Od Catherine Rose

- Catherine Rose Evans - podałam mu dłoń.
- Zawsze przedstawiasz się dwoma imionami?
- Tak, takie przyzwyczajenie. W szkole strasznie tego pilnują, rodzina w sumie też.
- Więc miło mi cię poznać Catherine Rose.
Uśmiechnęłam się i pomyślałam, że jest miły. Ogólnie takie osoby jak on, czytaj sławne, wyobrażałam sobie jak kompletnych chamów. Więc nie powiem, to była dość miła niespodzianka. Wszystko przerwało pojawienie się Bastiana, który usiadł po mojej drugiej stronie i objął mnie w pasie.
- Co, moją dziewczynę mi podrywasz?
- Przestań, - odparłam zmieszana i zawstydzona, z oczami wbitymi z ziemię - my tylko rozmawiamy. Dobrze wiesz jak bardzo chciałabym mieć psa.
- Kręcisz - odparł suchym tonem. - Nie dam sobie przyprawić rogów.
- Nawet o tym nie pomyślałam.
- Co cię w nim tak pociąga?! Kasa?
- Po tym roku mógłbyś się domyśleć, że nie interesuje mnie to, ale zawsze wygodniej mnie o coś oskarżyć - powiedziałam praktycznie do siebie.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz