Nigdy nie lubiłem, gdy tak mnie otaczali. Wziąłem Shelter na ręce w obawie, że mi ją podepczą. Axel stanął między moimi nogami bojąc się tego samego. Chwyciłem go za obrożę i wyprowadziłem z tłumu, odetchnąłem. Postawiłem suczkę na ziemi i dałem jej wolną smycz, oboje podeszli do dziewczyny, która chyba jako jedyna dalej siedziała na swoim miejscu. Shelter zabrała jej piankę, którą zamierzała zjeść i w ciągu kilku sekund ją pochłonęła.
- Shel! Niewolno! - mruknąłem, podbiegła zadowolona do mnie. - Przepraszam za nią. - powiedziałem do dziewczyny.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz