- Wybacz... - powiedziałem tak cicho, aby tylko ona mnie usłyszała.
Wstałem i poszedłem Marco rozkładać namiot. Nagle ktoś mnie popchnął. Odwróciłem się napięcie, był to chłopak Rose.
- Masz jakiś problem ze sobą czy co? - warknąłem i również go popchnąłem tak, że upadł.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz